Giszowiec – kolonia amerykańska

Idę po zmroku pustą giszowiecką drogą, dookoła wysokie buki, gdzieś za mną cmentarz. Nagle zagaduje mnie trójka nieznajomych z nawigacją w ręce. Czego szukają na śląskim osiedlu…?

Chyba idę przez ciemności wystarczająco dziarskim krokiem, by zyskać miano „miejscowej”, choć za takową po trzech latach mieszkania w Katowicach wciąż jeszcze się nie uważam. Ale jako potencjalna miejscowa zupełnie niechcący na parę minut zostaję autorytetem w dziedzinie architektury i odcinkowym przewodnikiem, gdyż wkraczamy na…

Giszowiec, Szlak Zabytków Techniki

Owa trójka poszukiwaczy, z nawigacją w ręce, wypatruje – jak wyjaśnia mi chłopak – domów amerykańskich, zazwyczaj doskonale widocznych z drogi, teraz schowanych w mroku i dodatkowo dla niepoznaki zasnutych mgłą. „Dobrze trafiliście, to tu” – wskazuję ręką na budynek z muru pruskiego – to kolonia amerykańska. „Miały być z cegły” – spoglądają niepewnie. „I są – te w głębi, teraz niewidoczne” odpowiadam, wyczuwając, że chyba kończy się „autorytetowanie”. Nie jestem pewna, czy odwaga pozwoli im otworzyć furtkę i zajrzeć do świata, który zupełnie zaprzecza stereotypowemu wyobrażeniu Giszowca jako osiedla wielkiej płyty – na wszelki wypadek zapewniam, że teren kolonii amerykańskiej, choć zamieszkany, jest dostępny do oglądania.

Czy z okazji tej skorzystali, czy też postanowili wrócić w bardziej sprzyjających do zwiedzania okolicznościach – nie wiem. Pewne jest, że spotkanie to przez długie dni nie dawało mi spokoju. Ktoś chciałby zwiedzać miejsce, które mijam codziennie kilka razy? Dodam, że mijam nieobojętnie, a nawet z odrobiną oswojonego zachwytu – widok otulonej porannymi mgłami wieży ciśnień i osady amerykańskiej przyciąga mój wzrok codziennie między czerwonym a zielonym światłem na skrzyżowaniu. Kolonia znajduje się przy ulicy Górniczego Stanu.

Giszowiec, kolonia amerykańska

Giszowiec

Wielu nie-Ślązaków doskonale kojarzy  Nikiszowiec, dzielnicę zaprojektowaną podobnie jak Giszowiec przez braci Zillmannów.

Giszowiec powstał jako tzw. miasto ogród lub miasto satelita – taki katowicki księżyc, na którym miało być wszystko, czego trzeba mieszkańcom do życia.

Samowystarczalny byt pełen zieleni, parków, z chałupami w stylu wiejskim, w których zamieszkiwali pracownicy kopalni Giesche, w dodatku położony na skraju lasu – stąd dawna niemieckojęzyczna nazwa Gieschewald (las Gieschego).

Mogę przeklinać korkotwórczą drogę krajową S86, przy której leży Giszowiec. Mogę odwracać wzrok od wielkopłytowych osiedli, które powstały w dobie wyburzania pierwotnej, niskiej zabudowy. Mogę narzekać na brak kawiarenek. Ale są miejsca, które na Giszowcu niezmiennie mnie ciekawią. I jednym z nich jest właśnie kolonia amerykańska.

Kolonia amerykańska

W latach 20. kopalnia Giesche wpada w tarapaty i pomocną dłoń wyciąga amerykański koncern SACO, wykupując udziały w spółce. Na Giszowcu wyrasta 6 willi, a wraz z nimi ogromne, sięgające Murcek pole golfowe. Wszystko po to, by amerykańscy inżynierowie czuli się pod giszowieckim lasem choć trochę jak za oceanem.

Giszowiec, kolonia amerykańskaGiszowiec, kolonia amerykańskaGiszowiec, kolonia amerykańska
Giszowiec, kolonia amerykańska

Do budynku tamtejszego golf-klubu zaglądały elity – dyrektorowie kopalni oraz kadra inżynierska, zresztą opłata członkowska stanowiła niemalże równowartość jednej kierowniczej wypłaty.

Co pozostało?

Dziś po polu golfowym pozostały stare fotografie i jedna betonowa ławka w pobliskim lesie. Wojna i okres po niej nie sprzyjały temu miejscu, zaopiekowała się nim natura. Niektóre z buków otaczających kolonię to pomniki przyrody – może  słuchały codziennych rozmów o losach kopalni w innym języku?

Giszowiec, pomnik przyrodyGiszowiec, kolonia amerykańska

Kolejnymi mieszkańcami kolonii zostali pracownicy kopalni Staszic i Wieczorek – budynki po dziś dzień są zamieszkane, jednocześnie figurują na liście zabytków, a teren jest objęty opieką konserwatora. Chętni mogą też odwiedzić kolonię amerykańską w ramach podążania Szlakiem Zabytków Techniki. Od wielu lat mieszkańcy kolonii próbują nabyć prawo wykupienia willi na własność, na razie bez skutku.

Mimo aury tajemniczości willi amerykańskich – spacerując po giszowieckim lesie, nietrudno zauważyć, że i tu natura chce zaprowadzić swoje rządy. Kolonia powoli zarasta, ale nadal jeszcze jej widok cieszy oczy i intryguje. Przenosi w inne czasy i pozwala nie wierzyć w lokalizację przy drodze, którą ruch samochodowy prawie nigdy nie przestaje płynąć.

Giszowiec, kolonia amerykańska

Giszowiec, kolonia amerykańska

Wiele osób w grudniu zmierza na niedaleki Nikiszowiec, gdzie czekają rękodzieło, grzane wino i niesamowity klimat tamtejszego bożonarodzeniowego jarmarku. Może to okazja, by zobaczyć, jakie miejsca skrywają się po sąsiedzku pod lasem i posłuchać, o czym szepczą wiekowe giszowieckie buki?

Giszowiec, kolonia amerykańska


Materiały

Korzystałam z materiałów na stronie www.giszowiec.info, katowickiej Gazety Wyborczej oraz Wikipedii

Reklamy

4 myśli w temacie “Giszowiec – kolonia amerykańska”

  1. Babka mieszkała nieopodal , na „Przyjemnej” . Ech … „Powrót do przeszłości” zafundowałaś 🙂 . I te buki w „Murckach” na Wandzie … Katowice rulez ….

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s