Rok 2018 w zdjęciach

Patrzeć do przodu czy spoglądać za siebie? A może tak jak w drodze: jadąc wciąż naprzód, spoglądać czasem w lusterko wsteczne…? Zapraszam na fotograficzne podsumowanie mijającego roku, nim zmieni się w rok miniony.

Styczeń

Wisła, Cieńków
Wisła, Cieńków

Rok rozpoczął się nartami, ale wiem to tylko dzięki sztucznemu nośnikowi pamięci – moja własna okazała się na tyle zawodna, że podsumowanie roku pisałam od końca, docierając powoli do słów, które czytacie.

Luty

Szczyrk, narty
Szczyrk

Czy pamiętacie widok 20 kresek poniżej zera na termometrze? Oprócz widoku mam też w pamięci zmarznięte policzki i świst w uszach, gdy próbowaliśmy szusować w Szczyrku przy odczuwalnej temperaturze -25 stopni.

Marzec

Świerklaniec
Rowerowy Świerklaniec

<Już nie zima, ale jeszcze nie wiosna. Pod namiot? Brak ciepła. W góry? Brak obycia zimowego… na szczęście jest na Śląsku miejsce w zasięgu nóg, przyciągające rowerzystów pięknym parkiem i pyszną, a przede wszystkim krzepiącą kawą w Pałacu Kawalera. W okolice Świerklańca, bo o nim mowa, wróciliśmy potem jeszcze raz: Tarnowskie Góry: Szlakiem parków i pałaców.

Kwiecień

Krokusy, Tatry

Jechać czy nie jechać na krokusy? Zdjęcia tłumów nie zachęcają, pogody może nie być… No to jedziemy! Choć Dolina Chochołowska jest najczęstszym celem wędrówek w kwietniu, to miejsc, gdzie można podziwiać krokusy, jest więcej. Trzeba odrobiny (tylko odrobiny) trudu – na przykład w trakcie wędrówki na Przysłop Miętusi, gdzie z rozległej polany patrzą na nas wciąż zimowym okiem Czerwone Wierchy.

Maj

To był maj! A właściwie pierwsza w życiu majówka, i to od razu rozciągająca się od Jury, przez Beskid Żywiecki aż po Łódź. Kilka miesięcy wcześniej marzyliśmy o biwakowaniu na hali Rysianka – i nagle marzenie ot tak, stało się planem, a potem wspomnieniem. Majowa Rysianka, choć jeszcze chłodna i mglista, rozkochała nas przestrzenią i wzywa znowu widokiem na Tatry… ponoć jednym z najpiękniejszych w Beskidach.

Rysianka

Czerwiec

Jura, zamek Mirów

Ukochane miejsce wspinaczy i rowerzystów? Oczywiście Jura. To miała być pierwsza opisana przeze mnie wyprawa rowerowa… Jednak coś poszło nie tak i w drodze do Rzędkowic zabłądziliśmy po zmianie trasy na tzw. lepszą… co zaowocowało przepychaniem się przez chaszcze z rowerami i marszem przez rozgrzane pola głośne od świerszczy. Pisząc te słowa, poczułam spiekotę i ciężar wypakowanych sakw, niech więc jurajski widok ponownie uspokoi myśli. Na zdjęciu zamek w Mirowie.

Lipiec

Zdjęcie namiotu pod schroniskiem na Turbaczu
Nasz namiot, Turbacz

<

Turbacz dawno kusił. Ilekroć jechało się w stronę Zakopanego, uwagę przyciągała ta dziwna, wyróżniająca się góra. Zadziwiła nas liczbą ludzi przemierzających jej szlaki, zachwyciła Halą Długą i widokiem na Tatry, pozwoliła spać spokojnie pod gwiazdami. Zmęczyła powrotnym niebieskim traktem do Rabki, a na koniec zaprosiła na krokusy w kwietniu.

Sierpień

W drodze na Rycerzową

Górskie wędrowanie zwieńczyliśmy biwakiem na Rycerzowej. O schronisku na Wielkiej Rycerzowej przeczytałam w magazynie górskim, że „prąd tu raczej bywa, niż jest” – jest tu na pewno: spokój, szum traw i cichy szlak prowadzący przez jagodowe pola. A nad ranem widok na stada owiec wędrujące przez halę.

Wrzesień

Polski Grzebień - w tle Gerlach
Polski Grzebień, Słowacja

Miesiąc, do którego czas płynie najwolniej i przez który przepływa najszybciej – czyli wyczekiwany miesiąc urlopu, tym razem spędzonego po innej, nieodwiedzanej wcześniej stronie Tatr. Słowacka strona ugościła nas wszystkimi porami roku – na zdjęciu trochę zimy z Polskiego Grzebienia.

Październik

Dolina Będkowska, skałki
Dolina Będkowska

Był długim pożegnaniem jesieni – tej jesieni „w żółtych płomieniach liści” z wiersza Agnieszki Osieckiej. A jesień wypalała się długo i mimo krótkich wieczorów jeszcze raz odwiedziliśmy na rowerach Dolinę Będkowską i schronisko Brandysówka pod Sokolicą.

Listopad

Wielka Racza

Miesiąc najmniej oczekiwany, wydawałoby się – potrzebny tylko marketingowcom do przygotowania świątecznych dekoracji w supermarketach… Jednak ten listopad był inny – zaskakująco pełen ciepła, słońca. Dzięki temu jeszcze raz odwiedziliśmy Kraków, Beskid Żywiecki, a rowerem w rodzinnych stronach – prawdziwą krainę entów, czyli Rezerwat Przyrody Segiet.

Grudzień

Błatnia, schronisko zimą
Błatnia, Beskid Śląski

Listopadowy rozpęd rzucił mnie w kolejny miesiąc, który rozpoczął się wizytą w Beskidach. Następnie… zwolnił. W głowie zamiast gór pojawiły się góry spraw, których w przyszłym roku, pisząc podobne podsumowanie, i tak pewnie nie będę uważać za ważne. Grudzień pozostanie w pamięci jako miesiąc beskidzki i będzie mi o nim przypominać bajkowa zimowa Błatnia. Bo na końcu i tak pamiętamy to, co dobre, czyż nie?

Czego i Wam życzę w roku 2019!

Reklamy

5 myśli w temacie “Rok 2018 w zdjęciach”

  1. Wspaniały górski rok tak bym to nazwała, piękne miejsca i fotografie niezwykle. Może sobie zrobię takie male podsumowanie fotograficzne ale dla siebie bo na blogu już jest. Niech 2019 przyniesie Wam wiele, kolejnych ciekawych górskich wędrówek.

    Polubienie

  2. Dywan krokusów, urokliwy zameczek i świat uśpiony śniegiem, no cud! Robisz piękne fotografie i fajne takie podsumowanie. Może ja zrobię, ale bez fotek, nie mam takich artystycznych. Chyba znajdę inną konwencję podsumowania. Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s